Prawie stracił oko, ale odszkodowania nie dostanie

Zawody żużlowe to niebezpieczny sport nie tylko dla uczestników, ale również kibiców. Przekonał się o tym Andrzej Gonerski, który, stojąc na trybunach, prawie stracił oko w wyniku uderzenia kamieniem podczas zawodów na gorzowskim torze.

Poszkodowany, który w wyniku wypadku doznał przecięcia rogówki, tęczówki i zranienia źrenicy, bezskutecznie próbował uzyskać zadośćuczynienie od Gothaer – ubezpieczyciela gorzowskiego klubu Stal Gorzów, na którego stadionie odbywały się zawody. Ubezpieczyciel podniósł, że klub nie ponosi tutaj winy i w związku z tym odmówił wypłaty odszkodowania.
Po niekorzystnej dla niego decyzji, p. Andrzej wniósł pozew do sądu, domagając się ponad 50 tysięcy zadośćuczynienia za doznaną krzywdę. Podstawy odpowiedzialności klubu upatrywał w umowie, którą miał zawrzeć z klubem zakupując karnet na cały sezon. Gorzowski sąd nie podzielił jednak argumentacji poszkodowanego i przychylił się do zdania ubezpieczyciela, wskazując, że klub nie może ponosić odpowiedzialności za nieszczęśliwy wypadek, nie wynikający z winy ubezpieczonego.

Sąd szczegółowo przeanalizował przesłanki zaistnienia winy po stronie klubu i uznał, że spełnione zostały wszelkie wymagania techniczne i prawne, stawiane imprezom masowym tego rodzaju. Ponieważ odpowiedzialność w takich wypadkach opiera się na zasadzie winy, a nie ryzyka, nie można organizatora zawodów obarczać konsekwencjami wszystkich niefortunnych zdarzeń, jakie zajdą w ich trakcie, jeżeli nie wynikają one bezpośrednio bądź pośrednio z jakiegoś zaniedbania klubu, a nie np. siły wyższej.

Sędzia podkreśliła, że specyfika sportu żużlowego polega między innymi na rodzaju stosowanej nawierzchni i fakt, że kamień spod motocykla przeleciał aż na sektor trybun (który – zgodnie z obowiązującymi przepisami – nie musi być oddzielony od toru szybami pleksi, jak jest w niektórych krajach) jest skrajnym przypadkiem nieszczęśliwego obrotu zdarzeń, który nie mógł być przewidziany przez organizatora i jako taki, nie jest od niego zależny w żadnym stopniu.

Nie wiadomo jeszcze, czy Poszkodowany będzie się odwoływał od wyroku.

Warto przypomnieć, że przedstawiona powyżej sytuacja, kiedy nikt nie odpowiada za poniesiony przez poszkodowanego uszczerbek na zdrowiu (i to poważny) należy do zdecydowanej rzadkości. W zdecydowanej większości przypadków można wskazać podmiot odpowiedzialny, na zasadzie winy, za doznaną szkodę osobową. W Kancelarii Odszkodowawczej Cito trafnie zidentyfikujemy winnego konkretnego zaniedbania i pomożemy wyegzekwować należne odszkodowanie i zadośćuczynienie – do postępowania sądowego włącznie.

zadośćuczynienie