Wyłudzanie odszkodowań może się skończyć w sądzie

Przed Sądem Okręgowym w Lublinie rozpoczął się nietypowy proces tzw. “poparzonych”. Organy ścigania połączyły kilka spraw o podobnym charakterze, kierując akt oskarżenia przeciwko sześciu oskarżonym, w tym jednej kobiecie.  Głównym zarzutem jest wyłudzanie odszkodowań od towarzystw ubezpieczeniowych. Wspólnym czynnikiem, który zadecydował o połączeniu spraw były okoliczności, w jakich dochodzić miało do “wypadków” – oskarżeni, którzy wcześniej podpisali wielotysięczne polisy ubezpieczeniowe, doznawali obrażeń od poparzenia gorącymi cieczami, które według nich powstały przy gotowaniu posiłków, na przykład rosołu.

Okoliczności zdarzenia i ich powtarzalność wzbudziły uzasadnione wątpliwości sądu, który powołał na okoliczność powstałych obrażeń biegłych. Ich opinie nie potwierdzają wersji oskarżonych. Największą nieścisłością jest sposób rozlewania się wrzątku, który zawsze dokładnie omijał genitalia. Biegli orzekli, że wynika z tego wniosek, iż ciecz najprawdopodobniej nie spływała pionowo, jak przy przypadkowym oblaniu się gotowanym wywarem, a poziomo. Oskarżeni mogli leżeć z mokrym ręcznikiem osłaniającym nienaruszone genitalia, wystawiając resztę ciała na wrzątek wylany przez drugą osobę. W opinii znalazło się również stwierdzenie, że tłusta substancja, jak rosół, czy galareta, spowodowałaby wielokroć większe obrażenia, gdyż ma wyższą temperaturę wrzenia od wody.

Na zarzuty biegłych dotyczące sposobu rozlania się cieczy, oskarżony Waldemar F. odparł, iż gotował rosół w… żeglarskich spodenkach wzmocnionych membraną. Są one według niego wodoodporne, i, jako takie, całkowicie ochroniły witalne części jego ciała od wrzątku. Jeżeli zaś chodzi o stopień poparzeń, to oskarżony stwierdził, że rosół nie był tłusty, bo tłuszcz został wybrany łyżką.

Waldemar F. przoduje zresztą wielkością uzyskanych odszkodowań wśród oskarżonych w lubelskim procesie – śledczy stwierdzili, że dzięki 12 polisom ubezpieczeniowym wyłudził ponad 100 tysięcy złotych i ubiegał się jeszcze o niemal trzy razy więcej. Brzemienne w skutki oblanie rosołem nastąpić miało przed spotkaniem ze znajomymi, dla których dzień wcześniej gotował feralną ciecz. Próba przestawienia garnka skończyła się rozlaniem rosołu po ciele oskarżonego w ów nietypowy sposób, który wzbudził takie wątpliwości biegłych.

Inni oskarżeni również nie przyznają się do winy. Sąd w Lublinie rozpatrzy między innymi przypadek Jacka W., który miał oblać się wywarem na galaretę i uzyskać dzięki temu ponad 50 tysięcy odszkodowania.

Najmniejszą kwotę miała wyłudzić jedyna kobieta w procesie, Lilianna T. 130 zł odszkodowania wypłacił jej ubezpieczyciel za meble, zniszczone podczas “kuchennego” wypadku innego oskarżonego – Rafała W.

Kolejna rozprawa zapowiedziana jest na 12 grudnia. Oskarżonym grozi do 10 lat więzienia.

wyłudzanie odszkodowań