Zaniżone odszkodowanie – czym nas może zaskoczyć ubezpieczyciel

Każdy, kto choć raz miał likwidowaną szkodę z OC komunikacyjnego wie, że pozornie prosta stłuczka w wykonaniu polskich ubezpieczycieli kończy się nierzadko długim i żmudnym procesem, pełnym biurokracji i kłód pod nogi, rzucanych Poszkodowanym. Na podstawie naszej praktyki w dziedzinie likwidacji szkód wyodrębniliśmy najczęstsze sztuczki ubezpieczycieli, na które musi być gotowy każdy polski kierowca.

Pierwszym obszarem, na którym ubezpieczyciel zawsze szuka oszczędności, jest wynajem aut zastępczych. Z racji profilu naszej działalności jest to też najczęstszy zarzut, jaki kierujemy przeciwko zakładom ubezpieczeń, czy to w postępowaniu likwidacyjnym, czy już w sądzie. Powszechnym jest bądź skracanie “uzasadnionego” okresu wynajmu auta tylko do czasu naprawy technologicznej (na to, że samochód nie był jezdny po szkodzie, a Poszkodowany i warsztat czekali na kosztorys rzeczoznawcy już ubezpieczyciel nie zwraca uwagi…), bądź odmowa zaspokojenia roszczenia, zazwyczaj uzasadniona niewystarczającym udokumentowaniem konieczności i niezbędności najmu. Warto w tym miejscu powiedzieć, że zgodnie z ugruntowaną i jednolitą linią orzeczniczą SN i sądów powszechnych, Poszkodowany (zarówno konsument, jak i przedsiębiorca) nie musi udowadniać i wykazywać, do czego konkretnie potrzebne było mu auto zastępcze. Posiadanie samochodu w XXI wieku nie jest już luksusem, a wręcz koniecznością i stanem normalnym, więc utrata korzystania z własnego wozu jest wymierną stratą samą w sobie, bez dalszego uzasadniania, wykazywania zaświadczeń od lekarza, czy z miejsca zatrudnienia. Irrelewantne jest również istnienie komunikacji miejskiej w miejscu zamieszkania Poszkodowanego, czy możliwość korzystania np. z taksówki. Niestety, ubezpieczyciele (przoduje w tym zwłaszcza grupa VIG) dalej wymagają czasem szczegółowego udokumentowania konieczności najmu auta w przypadku szkody, nieraz wysuwając absurdalne wręcz żądania, starając się zniechęcić Poszkodowanych liczbą “niezbędnych” dokumentów i dowodów, które najczęściej nie mają żadnego uzasadnienia prawnego. Dlatego też najlepiej i najprościej jest skorzystać z usług firm, które świadczą bezgotówkowy najem samochodów zastępczych i rozliczają jego koszt bezpośrednio z ubezpieczycielem – Poszkodowany nie musi wówczas niczym się przejmować, bo wszystkie formalności i ewentualne postępowanie sądowe spadają na barki wypożyczalni. W Citi Kraków mamy szeroki wybór aut zastępczych każdej klasy i doświadczenie w dochodzeniu roszczeń z tego tytułu od ubezpieczalni – nasi klienci dostają auto na pełny czas likwidacji szkody i nie zostają z tego tytułu obarczeni żadnymi kosztami.

W przypadku, gdy uszkodzenia pojazdu są tak rozległe, że ewentualny koszt naprawy przekracza jego wartość przed zdarzeniem, mamy do czynienia z tzw. szkodą całkowitą. Jest ona zawsze mniej korzystna dla Poszkodowanego, gdyż ubezpieczyciel wypłaca wtedy tylko różnice pomiędzy wartością auta przed szkodą i po niej, zazwyczaj zostawiając kwestię ewentualnego zbycia wraku (bądź jego naprawy) w gestii Poszkodowanego. Sama zasada szkody całkowitej jest jak najbardziej zgodna z obowiązującymi przepisami prawa, lecz ubezpieczyciele często naginają je, by uzyskać korzystniejszy dla siebie sposób rozliczenia szkody. W tym celu rażąco zaniżają wartość auta przed szkodą (niejednokrotnie są to kwoty niższe nawet dwa razy od właściwej), bądź też sztucznie “pompują” wysokość kosztów naprawy w górę, licząc, że klient się nie zorientuje. W naszej kancelarii mamy również duże doświadczenie w odchodzeniu od szkód całkowitych – często zdarzało się, że poprzez podwyższenie wartości auta przed szkodą odchodziliśmy od szkody całkowitej, a wtedy ubezpieczyciel zmuszony był do wypłaty odszkodowania za szkodę częściową na podstawie… własnego, zawyżonego kosztorysu! Jest szansa na to, że powyższa praktyka ulegnie zmianie, gdyż Komisja Nadzoru Finansowego chce, aby w przyszłości ubezpieczyciele stosowali jednolite zasady wyceniania kosztów naprawy bez względu na to, czy szkoda jest częściowa, czy całkowita.

Inną taktykę stosują zakłady ubezpieczeń przy szkodzie częściowej. Zaniżony kosztorys naprawy jest obowiązkowym elementem likwidacji szkód w Polsce, niezależnie od ubezpieczyciela, zakresu szkód, czy klasy samochodu. Największych oszczędności ubezpieczyciel szuka w obniżaniu stawki za roboczogodzinę blacharza i lakiernika (często są to kwoty ponad dwukrotnie niższe od średniej stawki na rynku), amortyzacji części i stosowaniu zamienników. Każda z tych praktyk nie ma uzasadnienia w polskich przepisach prawa i niejednokrotnie była krytykowana w orzecznictwie sądowym. Na swoją obronę ubezpieczyciele często twierdzą, że jest to tylko proponowana wartość odszkodowania i może ona być zwiększona po udokumentowaniu naprawy fakturami. W tym miejscu należy powiedzieć, że jest to postępowanie całkowicie bezprawne i obliczone jedynie na zysk zakładu ubezpieczeń. Szkoda powstała w pojeździe ma wartość obiektywną i mierzalną, której wysokość powinna być udokumentowana kosztorysem niezależnego rzeczoznawcy. Weźmie on pod uwagę średnią stawkę za roboczogodzinę fachowców, uwzględni tylko oryginalne części zamienne (jeżeli takie były zamontowane w uszkodzonym aucie) i zastosuje amortyzację tylko wtedy, gdy będzie ona faktycznie uzasadniona, np. wcześniejszym uszkodzeniem danej części, a nie tylko wiekiem pojazdu, czy drobnymi rysami na zderzaku.  To, czy Poszkodowany pojazd naprawił, czy nie (i za jaką kwotę) jest prawnie irrelewantne, gdyż z powodu jego uszkodzenia poniósł on wymierną szkodę, która powinna być skompensowana w całości. W Kancelarii Odszkodowawczej Citi prowadzimy dla naszych klientów pełny proces odwoławczy (wraz z postępowaniem sądowym), który rozpoczyna się właśnie od sporządzenia kosztorysu przez niezależnego rzeczoznawcę z Polskiego Związku Motorowego. Taki dokument gwarantuje właściwe oszacowanie rozmiaru szkody i jest niezbędny do ewentualnego procesu sądowego, gdzie zostanie zweryfikowany (i najpewniej – zaakceptowany w całości) przez biegłego sądowego. Stwierdzić należy, że o ile polscy ubezpieczyciele często nie chcą nic dopłacać w postępowaniu przedsądowym, to często samo wniesienie pozwu do sądu skutkuje propozycją ugody, niejednokrotnie o wiele wyższą od wcześniej proponowanej kwoty odszkodowania.

Podsumowując powyższe, stwierdzić należy, iż postępowanie likwidacyjne dla zwykłego Kowalskiego jest w Polsce prawdziwą drogą przez mękę i najczęściej wiąże się z uszczerbkiem w majątku poprzez zaniżone odszkodowanie. Dlatego też warto oddać sprawę specjalistom z Kancelarii Odszkodowawczej Citi, gdyż wszystkim zajmujemy się kompleksowo, od momentu powstania szkody. Nie tylko zorganizujemy bezpłatnie lawetę do odholowania auta z miejsca wypadku i zgłosimy szkodę, ale też damy auto zastępcze na czas jej likwidacji i, w przypadku gdy klient chce naprawy bezgotówkowej, wstawimy auto do zaufanego warsztatu, który przeprowadzi naprawę zgodnie z faktycznym zakresem szkody. Pomagamy tez uzyskać wyższe odszkodowania w przypadku rozliczenia kosztorysowego nawet do trzech lat po szkodzie, zaś klient nie ponosi żadnych opłat wstępnych – płacisz tylko wtedy, gdy wygrywasz!

 zaniżone odszkodowanie